Rozdział taki "przeleżały" na komputerze :) nie dodałam bo źle zapisałam hahaha
Mam nadzieję, że się spodoba i zapraszam do czytania :)
_________________________________________________________________________
-Dlaczego wyglądasz..tak inaczej?.- spytałam.
-To długa i głupia historia Kylie.- odpowiedział.
-Chętnie posłucham.- uśmiechnęłam się.
-Ok. To może pójdziemy do parku?.- spytał a ja kiwnęłam
głową, a on złapał mnie za rękę.
Była jesienna pogoda, taka jaka tu najczęściej bywa. Szliśmy
wtuleni w siebie, jak para na krętych uliczkach wokół drzew w parku.
-Umm..powracając do tematu.. co chcesz wiedzieć?.- spytał,
przerywając ciszę.
-Dlaczego się tak „przebierasz”?.- zapytałam z rumieńcami na
policzkach.
-Po szkole wolę być sobą. Znaczy nie mówię, że w szkole nie
jestem. Chodzi mi o wygląd. A w szkole po prostu ukrywam swój wizerunek. Który
„tak ubrany” chłopak tańczy. Właśnie żaden.- powiedział po czym wyjął telefon z
kieszeni.
-oh.- odpowiedziałam.
Zauważyłam, że na klawiaturze wystukuje jakiś numer. Nie
myliłam się. Gdy rozmawiał jego twarz pobielała.
Powiedział ciche „cześć” i się rozłączył. Nagle przemówił:
-Kylie, przepraszam. Wypadła mi sprawa, i muszę koniecznie
wracać. Odprowadzę cię do domu.- mówił przepraszającym spojrzeniem.
Drogę pokonaliśmy w ciszy. Gdy byliśmy przy moim domu, na
pożegnanie, pocałował mnie w policzek. Oblałam się rumieńcem i odpowiedziałam
cichym „pa”.
Rodzice w pracy, jak zawsze. Ron miał zaraz przyjść z lekcji
dodatkowych, więc zabrałam się do
robienia obiadu.
Zrobiłam na szybko pizzę, ale mrożoną. Zdrowiej by było
jakbym sama upiekła, ale kucharką nie jestem.
Wzięłam kawałek na talerz i poszłam na górę. Usiadłam na
łóżku i włączyłam laptopa.
Popisałam chwilę z Dan, Pezz i z Patrickiem. Stary kolega,
jeszcze z tamtej szkoły.
Nagle usłyszałam trzask drzwi. To pewnie Ron, głupek nie
umie nawet delikatnie drzwi zamykać ugh.
Osoba zaczęła wchodzić na górę, sprawdzać pokoje jakby
czegoś szukało.
Trochę byłam przestraszona więc gdy, był blisko mojego
pokoju wzięłam jakąś butelkę, żeby być przygotowana. Haha.
Postać otworzyła drzwi. Uff.. To Leeroy. Co? Czekaj, co on
tu robi?
-Leeroy, co ty tu robisz?.- spytałam.
-Liam. Przyszedłem sprawdzić czy wszystko dobrze. A i tak
ogólnie powinnaś zamykać drzwi i odbierać telefony.- odpowiedział.
Nagle usłyszałam Rona z dołu. O, nie. On powie mamie że
Leeroy.. ugh Liam jest tu, a ona, mnie zabije.
Powiedziałam chłopakowi by poczekał, i poszłam przygotować
jedzenie bratu.
Skłamałam Rona i powiedziałam, że jest u mnie koleżanka a on
to kupił. Haha.
Pobiegłam szybko na górę.
Pogadaliśmy trochę po czym włączyliśmy film. Po godzinie
oglądania zasnęłam, Liam przytulił mnie do swojego torsu, i odpłynęłam, śniąc o
brązowych oczach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz