niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział III

Wreszcie się zmotywowałam i napisałam nowy rozdział! Przepraszam, jeśli ktoś czekał na niego. 
Mój tt: @Horanowaxdd , mogę przypominać o nowym rozdziale, jeśli ktoś chce :) 
Much Love x
_____________________________________________________________________________
Kolejny dzień męczarni ugh.. wstałam z łóżka po czym,  pobiegłam do łazienki.
Rozebrałam się,  weszłam do kabiny i marzyłam, alby pozostać w niej, na wieki.
Ubrałam się, nałożyłam lekki makijaż i umyłam zęby.  Wychodząc z pokoju wzięłam pierwszą , lepszą torbę na książki i powędrowałam w stronę kuchni.
W pomieszczeniu czuć było, aromatyczny zapach kawy. Hmm.. mama chyba nie dawno wyszła.
Byłam sama.  Rona, mojego brata, też nie było.
Zapakowałam sałatkę do torby, ubrałam buty i wyszłam.
Droga mijała szybciej, niż zwykle. Przekraczając mury szkoły,  zaczął padać deszcz. Uff dobrze, że dopiero teraz. Nie chciałabym wyglądać jak jakiś potwór, chodź niewiele mi do niego brakuje.
Podeszłam do szafki, wyjęłam potrzebne mi książki i wypakowałam, całą, zawartość mojej torby.
Idąc w stronę klasy, nagle, zadzwonił dzwonek. Są plusy wstawania później do szkoły, nie dość, że się wyśpisz to jeszcze, nie musisz czekać na dzwonek.
Usiadłam jak zwykle, w ostatniej ławce.  Szara myszka Kylie.
Lekcja, tak jak pozostałe, minęły strasznie wolno.
W szkole nie było ani Leeroya, ani El, ani Pezz. Szkoda.
Ostatnia lekcja, wf, minął najwolniej. Dlaczego jestem taką ciotą i mam dwie, lewe ręce? Tego nikt nie wie.
Przebrałam się szybko i wyszłam ze szkoły.
Na dworze było zimniej, niż rano. Mocniej opatuliłam się moim cieniutkim szaliczkiem.
Idąc, miałam wrażenie że ktoś,  mnie śledzi. Zignorowałam to Myśląc , że to moja wyobraźnia.
Włożyłam słuchawki w uszy i szłam, rozkoszując się muzyką.
Kurwa. Ktoś mnie szturchnął. Obejrzałam się, nic.
Przyśpieszyłam tępo i zwiększyłam,  głośność muzyki.
I znów.
Odwróciłam się. Zauważyłam, idących w moją stronę, gwiżdżącą grupkę mężczyzn.
Odwróciłam się na pięcie i zaczęłam biec . Szybko.
Oni przyspieszyli. Wołali mnie. Nie wiedziałam co zrobić, zaczęłam płakać.
Nagle poczułam szarpnięcie. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam. Zasłonił mi usta. Wyrywałam się, biłam go, ale on mnie przytulił. Nie tak aż mocno, ale czule, jakby chciał mojego bezpieczeństwa.
Poddałam się i wtuliłam się w niego. To głupie przytulać obcego człowieka.
Rozluźnił uścisk więc, mogłam stwierdzić, że sobie poszli.
Uniosłam głowę,  ku górze i ujrzałam może z rok, dwa starszego ode mnie chłopaka.
Miał brązowe, ułożone ku górze włosy, i tego samego koloru oczy. Były hipnotyczne.
Przyglądając mu się, na chwilę, odzyskałam umysł. Uświadomiłam sobie, że jest do kogoś podobny. Szukałam w świadomości, do kogo. I znalazłam, ale..co? nie.
-Leeroy?- powiedziałam prawie, niesłyszalnym, głosem .

Ale chyba na tyle głośno, aby usłyszał. Mocno mnie przytulił i kiwnął.